Europie pod rozwagę

Europejski Kongres Gospodarczy, najważniejsza impreza biznesowa Europy Centralnej, odbył się w kwietniu, ale przesłania, rekomendacje i wnioski, do których doszli jego uczestnicy, żyją w przestrzeni publicznej debaty. I właśnie o to chodzi! Wiemy przecież, że po zakończeniu Kongresu problemy nie znikają...

Tegoroczny, siódmy Kongres pobił kilka rekordów, z których ten frekwencyjny (7500 uczestników) cieszyć musi organizatora. Równie ważne jest jednak to, że debaty miały w tym roku bardzo równą obsadę świadczącą o zainteresowaniu poszczególnymi tematami. Przy ponad stu panelowych dyskusjach oznacza to, że Kongres objął szerokie spektrum rzeczywistych, niewydumanych problemów i dylematów nurtujących dziś Europę.

Więcej wolności w gospodarce i na rynku, więcej odwagi w inwestowaniu, w innowacjach i w ekspansji. Ale także wspólne bezpieczeństwo i pogłębianie integracji, by wykorzystać wspólne atuty. Takie były konkluzje już po pierwszym dniu Kongresu. Wyznaczyły one kierunki dalszej debaty, kiedy to rozmawiano o innowacyjnym skoku, jaki powinna wykonać Europa, by nie przegrać w globalnym wyścigu konkurencyjności.
Zbyt niska innowacyjność to wspólny problem całej Europy. Przełomu nie będzie bez usunięcia barier regulacyjnych, bez zachęt podatkowych, bez sprawnego systemu wsparcia w gospodarce tego, co nowatorskie, kreatywne i efektywne.
Wyraźnie zabrzmiał postulat: więcej wolnego rynku i harmonizacji prawa, mniej partykularnych interesów. Przekonywano, że Europa ma „zadbać o siebie”, by być bardziej atrakcyjną dla inwestorów, wzmóc wspólny wysiłek na rzecz bezpieczeństwa energetycznego, wykrzesać wolę i odwagę ekspansji, postawić na partnerską współpracę na nowych światowych rynkach.
Europa, wykorzystując swoje tradycyjne atuty i inwestując w zaufanie i partnerstwo, musi szukać swoich nowych szans poza granicami, na nowych dynamicznych rynkach – m.in. w Afryce i Azji.

Wnioski z tegorocznego VII Europejskiego Kongresu Gospodarczego nie niosą gotowych recept, bo nie taka jest rola otwartych debat. Synteza trzech dni dyskusji niesie jednak przesłanie dla Europy – borykającej się z problemami wewnętrznymi i szukającej nowej formuły rozwojowej w niestabilnym, dynamicznie zmieniającym się świecie.
Pokryzysowa rzeczywistość każe weryfikować utarte sądy czy euro-złudzenia. Ręka żadnego państwa ani żaden ruch brukselskiej administracji nie rozwiążą w cudownie prosty sposób problemów gospodarczych, nie wypchną Europy ze stagnacji. Publiczne inwestycje nie napędzą zbyt wolno kręcących się kół europejskiej machiny gospodarczej. Trzeba przekonać inwestorów prywatnych, że Europa może być atrakcyjnym miejsce do inwestowania.
Wysocy przedstawiciele unijnej administracji apelowali o to, by przedstawiciele biznesu przekazywali instytucjom unijnym, jak powinny modyfikować i regulować rynek UE, by wspomóc inwestycje. Głos biznesu, inwestorów, praktyków gospodarki jest tak ważny, bo „Bruksela nie zawsze wie, jak jest naprawdę”.
Ten kongresowy cytat zabrzmiał jak przesłanie dla organizatorów takich wydarzeń jak Europejski Kongres Gospodarczy, których rolą jest inicjowanie dialogu i poszerzanie jego ram, by dać szansę pozytywnym zmianom niedoskonałej, ale nadal wspólnej, europejskiej rzeczywistości.

Tutaj do pobrania pełny tekst opracowania „Wnioski dla Europy”, przynoszącego kluczowe konkluzje i najważniejsze cytaty VII Europejskiego Kongresu Gospodarczego.Tekst linka
Trwa ładowanie komentarzy...